Robią wesela
Kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy trochę lata. Kalendarzowe przysłowie świetnie oddaje charakter zjawiska, które można określić mianem polityczną wersją gry w kotka i myszkę. Gdy zbliża się gorący okres kampanii wyborczych, wszystkie kluby parlamentarne jak jeden mąż zapowiadają uczciwą, przepełnioną merytorycznymi argumentami walkę o glosy wyborców. To ile wspólnego mają te zapowiedzi z ich realizacją wie każdy, kto przynajmniej dwa razy w tygodniu obejrzy wieczorne wiadomości. Informacje, które można usłyszeć w wystąpieniach kandydatów na posłów i senatorów potrafią rozbawić człowieka do łez. O ile na początku kampanii wyborczych obywatele specjalnie się tymi bzdurami nie przejmują, to czytając kolejne artykuły o coraz bardziej udziwnionych koncepcjach prowadzenia polityki zagranicznej, człowiek popada w lekką irytację. Dane sondażowe świetnie obrazują obywatelski kalejdoskop wahań nastrojów spadając i rosnąc kilka razy dziennie. Gdy w końcu nadchodzi dzień wyborów przeciętny obywatel jest tak skołowany, że woli pozostać w domu niż dokonać niewłaściwego wyboru. Różnica między hasłami wyborczymi poszczególnych kandydatów czasem jest taka, jak pomiędzy ulotkami: przyjęcia weselne Poznań a impreza dla nowożeńców w stolicy Wielkopolski. Nic zatem dziwnego, że frekwencja wyborcza od lat spada i nie zanosi się na to, by coś się tutaj zmieniło. Politycy jednak zdają się nie zauważać problemu i przyczynę obywatelskiej nieobecności upatrują w braku odpowiedzialności. |
|
Adres www: http://101.29.252.158 |
|
